Mała jaszczurka a tyle radości!

Dziś chciałbym Państwu podsunąć pomysł na kolejny przyrodniczy temat fotograficzny. Jest nim piękny, mały gad krajowy - jaszczurka zwinka.



Bardzo łatwo można ją spotkać, gdyż pospolicie występuje w całym kraju. Możemy się na tego gada natknąć w lesie (szczególnie na obrzeżach), na skarpach, w rejonach żwirowisk i nasypów kolejowych.



Jest to zwierzę ciepłolubne a jako zmienno- cieplny gad, uzależnione od słońca. Czyli wygrzewające się „modelki” są zawsze pięknie oświetlone .Co należy zrobić, żeby je w udany sposób sfotografować?



Musimy najpierw zlokalizować w okolicy kilka miejsc, w których występują. Ja, znalazłem wielką śródleśną polanę, gdzie kiedyś było gospodarstwo hodujące konie.



Pozostało po nim kilka stosów drewnianych, mocno spróchniałych bali, które kiedyś służyły do budowy wiat dla przebywających na wybiegu koni. Te miejsca zostały wykorzystane przez kilka rodzin jaszczurek, do urządzenia sobie prawdziwej gadziej kolonii. W niektórych okresach, naliczyłem około 200 osobników na terenie kilkuset metrów kwadratowych.



Cały teren jest w naturalny sposób izolowany (dostęp do niego jest tylko z jednej strony- dość wąską, bagnistą ścieżką. Znajduje się bowiem w zakolu niedużej rzeki i jest ograniczony ze wszystkich stron płynącą wodą (zataczającą prawie pełną pętlę) i wysoką skarpą.



Rozlewająca się woda tworzy trzcinowiska i teren podmokły, z gęstą roślinnością, dający fantastyczne kryjówki dla małych gadów. Do tego miejsca przyjeżdżam od kilku lat, by fotografować najbardziej malowniczy i barwny okres w życiu jaszczurki zwinki a mianowicie jej gody.



Na przełomie marca i kwietnia, przy dość silnym już oświetleniu, przed moim aparatem fotograficznym rozgrywają się sceny godne uwiecznienia. Najpierw „zaspane” jaszczurki wychodzą z ukryć zimowych ,by pogrzać się w słońcu i coś przekąsić.



Mają w tym okresie charakterystyczne wypłowiałe barwy( nazywam to Gady- negatywy). Potem, stopniowo dochodzą do siebie, odzyskują żywe kolory i „błysk w oku”. Następnie samce przybierają trawiasto – szmaragdowy kolor i zaczynają się „ prezentacje wdzięków” samicom. Kulminacją tego są ich zacięte walki (zamieniają się wtedy w „zielone błyskawice” –tak szybko się poruszają w walce)



Zwycięzca w nagrodę dostaje samicę, długo i malowniczo się do niej zaleca i... A ja mogę to wszystko uwiecznić. Ponieważ są stosunkowo mało płochliwe (gdy zachowujemy się spokojnie) po kilku minutach przyzwyczajają się do nas.



Dlatego zawsze na fotografowanie jaszczurek zabieram z sobą składane krzesełko turystyczne i statyw. Jeżeli po ok. pół godzinie (nieruchomego siedzenia) jaszczurka uzna naszą postać za nowy element tła, możemy spokojnie całymi godzinami fotografować sceny rodzinne tego gada. Aby nie zepsuć sesji ,nasze ubranie nie powinno mieć jaskrawych kolorów. Przed wyjściem w teren nie należy używać dezodorantów ani wody kolońskiej, bo silny, obcy zwierzęciu zapach (w równym stopniu jak jaskrawe barwy ubrania) odstrasza zwinki.



Są to stworzenia wybitnie terytorialne. Egzystują na kilku metrach kwadratowych w okolicy swojej norki, wygrzebanej w ziemi. Wniosek-nasz teleobiektyw (200 lub 300mm) z pierścieniami pośrednimi, jest w stanie objąć (pokryć) swym zakresem (w makro skali oczywiście) cały ten obszar, nawet gdy jest zamontowany na statywie fotograficznym. Jaszczurki mają wielkość 10- 15 cm. To wymusza na fotografującym stosowanie pierścieni pośrednich albo obiektywów, które dają powiększenie, zbliżone do skali makro (ok. 1:4).



Wprawdzie oswojone z naszym widokiem gady dają się czasami sfotografować nawet z odległości 20 cm ale bezpieczny (nie prowokujący ucieczki modela) dystans fotografowania- to ok. 1 metr. Aby zwierzątko nie było tylko kropką na zdjęciu, musi być przybliżone i powiększone.


Pozostaje więc nam tylko teleobiektyw i pierścienie pośrednie, zamontowane między nim a aparatem fotograficznym. Możemy też na końcówkę teleobiektywu nakręcić szkło powiększające ale tego sposobu raczej nie polecam. Znacznie pogarsza się wtedy jakość obrazu, bo przed wyjustowany (skorygowany fabrycznie) układ optyczny obiektywu wstawiamy nowy, z reguły dużo gorszej jakości element optyczny. W skali makro (z teleobiektywem) głębia ostrości zdjęcia jest bardzo mała.



Aby ją zwiększyć, musimy przymknąć przesłonę aparatu przynajmniej do wartości 11 lub 16 (dla wielkości jaszczurek). Niesie to za sobą stratę światła, które wpada przez przysłonięty (a więc ciemniejszy) obiektyw.



Dlatego, aby prawidłowo naświetlić zdjęcie, trzeba albo założyć film wyższej czułości albo wydłużyć czas naświetlania. Stosuję i jedną i drugą metodę.



Jaszczurki zwinki poruszają się fazami: szybki ruch i na chwilę zastygają w bezruchu, badając otoczenie. Ten moment właśnie wybieram na naciśnięcie spustu migawki. I wierzcie mi lub nie ,robiłem udane zdjęcia tym małym stworkom z czasem migawki nawet 1 sekunda!!



W dni gorące, gdy te zmienno-cieplne gady są nagrzane i pobudzone, oczywiście taka sztuczka nam się nie uda. Gdy fotografujemy w pełnym słońcu, tworzą się smoliste cienie (brak w nich szczegółów). Trzeba więc doświetlać je lampą błyskową (a mój Nikon ma czas synchronizacji z fleszem 1\250 sekundy) jestem więc skazany na ten czas!



Całe szczęście, że w słońcu jaszczury nie reagują ucieczką na błysk. Bardzo lubię powiększać fotografowane zwinki (w ogóle lubię portrety zwierząt).


Wymusza to na mnie uzyskanie maksymalnej głębi ostrości-czyli cały czas, mam mocno przysłonięty obiektyw (nawet do przysłony 32). Wtedy samo światło słoneczne na pewno nie wystarczy!



Wpadłem na pomysł ,żeby cały zestaw fotograficzny przykręcić do jednej szyny aluminiowej z nafrezowaną podłużną szczeliną ,biegnącą przez jej środek. Do szyny są przykręcone dwa ramiona, na końcu których są zamocowane małe głowiczki statywowe. W nie z kolei, wkręciłem gorące stopki do lamp błyskowych, zsynchronizowane kabelkiem. W te kostki wpinam dwie lampy błyskowe, odpalane razem- z gniazdka na korpusie aparatu.



Są one ustawione do obiektu pod kątem 45 stopni –nie dając wrażenia „płaskiego „oświetlenia planu. Cały zestaw na statywie jest zamontowany szybkozłączką. Mogę więc co jakiś czas go zdejmować i robić zdjęcia „z ręki”. Waga niestety tego zestawu jest dość znaczna. Szczególnie aktywnie fotografuję w kwietniu, gdy odbywają się gody jaszczurki zwinki.



Samce w trawiasto –zielonej barwie toczą między sobą zacięte boje o terytorium i samice. Są przy tym tak zacietrzewione i bojowo nastawione, że pozwalają sobie robić portrety nawet z odległości 10 cm!!! Są bardzo wdzięcznym tematem i ich zdjęcia naprawdę przynoszą satysfakcję. Co roku wracam do tego zagadnienia, starając się nie powtarzać wcześniej już wykonanych ujęć. Czy mi się to udaje- oceńcie Państwo sami ...